8 na 10 dorosłych Polaków doświadcza bólu pleców. Jedną z najczęstszych przypadłości tego typu jest atak rwy kulszowej, który w skrajnym przypadku może położyć nieszczęśnika do łóżka nawet na kilkanaście dni i uzależnić go od pomocy innych osób. Mimo to rwa, potocznie nazywana atakiem korzonków, nadal jest powszechnie bagatelizowana. Panuje przekonanie, że na rwę kulszową wystarczy leczenie farmakologiczne, co nie jest oczywiście prawdą. Więcej o tym przeczytasz w naszym artykule.
Kiedy warto sięgnąć po leczenie farmakologiczne przy rwie kulszowej?
Farmakologia, w tym ta dostępna w praktycznie każdym domu, jest wskazana w początkowej fazie ataku rwy kulszowej. Pojawia się wówczas bardzo silny ból, który uniemożliwia swobodne chodzenie, a nierzadko wręcz powoduje zastygnięcie w jednej pozycji i rozpaczliwe próby dotarcia do kanapy czy łóżka.
W takiej sytuacji warto od razu sięgnąć po środki z domowej apteczki. Tutaj jednak uwaga: na atak rwy kulszowej nie pomogą preparaty z paracetamolem czy kwasem salicylowym, ponieważ są to po prostu zbyt słabe substancje czynne. Takim minimum będzie ibuprofen, a jeszcze lepiej naproksen lub ketoprofen (od niedawna dostępny w niesteroidowych lekach przeciwzapalnych bez recepty).
Zastosowanie środków farmakologicznych pomoże przetrwać najgorszą fazę ataku rwy kulszowej, choć o całkowitym pozbyciu się bólu nie może być tutaj mowy. Co robić dalej? Wiele osób niestety poprzestaje na farmakologii, przyjmując stanowczo zbyt dużo tabletek czy środków przeciwbólowych w maści/żelu i skazuje się na niepotrzebne męczenie się z rwą. Tutaj trzeba zadziałać zdecydowanie.
Wizyta u lekarza pierwszego kontaktu
Po częściowym złagodzeniu dolegliwości bólowych, gdy pacjent jest już w stanie wyjść z domu (choćby w asyście drugiej osoby), należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Atak rwy zawsze ma jakąś przyczynę – najczęściej jest to skutek dyskopatii, czyli wysunięcia się krążka międzykręgowego, który uciska na nerw kulszowy.
Lekarz przeprowadzi podstawowe badanie z unoszeniem zgiętej nogi pacjenta w kierunku klatki piersiowej (nasilający się ból wskazuje właśnie na rwę) oraz podejmie decyzję odnośnie do dalszego postępowania. Jeśli pacjent nie uskarża się na żadne inne dolegliwości i może chodzić, to zostanie odesłany do domu, ewentualnie zostanie mu podany zastrzyk z meloksykamem lub działającą rozluźniająco witaminą B12.
Jeśli jednak pacjent zgłasza drętwienie kończyny dolnej i brak kontroli nad czynnościami fizjologicznymi (oddawanie moczu i stolca), to konieczna będzie pilna konsultacja neurologiczna oraz pogłębienie diagnostyki w warunkach szpitalnych.
Dlaczego nie należy „leczyć” rwy kulszowej środkami farmakologicznymi?
Po pierwsze: jest to mało skuteczna metoda. Środki dostępne bez recepty zawierają zbyt małą ilość substancji czynnej, aby efekt przeciwbólowy i przeciwzapalny był adekwatny do skali przypadłości, jaką jest rwa kulszowa.
Po drugie: przyjmując środki farmakologiczne nieco „maskujemy” objawy rwy kulszowej, przez co możemy nie dostrzec pogorszenia swojego stanu i zbyt późno zgłosić się do lekarza.
Wreszcie po trzecie: „leczenie” farmakologiczne w domowych warunkach jest długotrwałe, wymaga przyjmowania dużych ilości środków, co nie pozostaje bez wpływu na żołądek i przede wszystkim wątrobę.
Postaw na rehabilitację
Zdecydowanie najlepszą alternatywą dla leczenia farmakologicznego rwy kulszowej jest odpowiednio dobrana rehabilitacja. Warto z niej skorzystać od razu po tym, jak możemy już wstać z łóżka, a przy tym nie obserwujemy u siebie objawów neurologicznych (jak drętwienie, utrata czucia w kończynie dolnej).
Istnieją takie metody rehabilitacji rwy kulszowej, z których można skorzystać praktycznie od razu, niwelując tym samym ból oraz usuwając patologię w odcinku lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa. Rekomendujemy ARP – amerykańską metodę łączącą w sobie stymulację tkanek z ćwiczeniami manualnymi, idealnie sprawdzającą się w przypadkach rwy kulszowej, z której w Polsce można skorzystać w gabinetach Rehabilitacji ARPwave w Warszawie i Konstancinie.