Atak rwy kulszowej to jeden z tych momentów w życiu, kiedy wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Skupiamy się wyłącznie na silnym bólu i próbujemy zrobić cokolwiek, aby sobie pomóc. W pierwszych chwilach po doznaniu ataku najważniejsze jest położenie się i przyjęcie takiej pozycji, w której ból jest najmniej dokuczliwy – zwykle pomaga pozycja boczna z poduszką umieszczoną między nogami. Co dalej? Poza standardowymi lekami przeciwbólowymi bez recepty pomocne mogą okazać się także okłady na rwę kulszową. Jakie wybrać: ciepłe czy zimne? Odpowiedź znajdziesz w naszym poradniku.
Zimne okłady na rwę kulszową? Radzimy uważać
Z zimnymi okładami jest ten problem, że choć początkowo przynoszą efekt przeciwbólowy (standardowe działanie niskiej temperatury na układ nerwowy), to jednak w dalszym horyzoncie czasowym mogą wręcz spotęgować ból. Jak to możliwe?
Wszystko dlatego, że zimno powoduje napięcie mięśni, które przy ataku rwy i tak są już mocno napięte (zwłaszcza te przykręgosłupowe). Paradoksalnie więc stosowanie zimnych okładów na rwę może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Ciepłe okłady – te szczerze polecamy!
Można spotkać się z opinią, że „na korzonki najlepsze jest ciepło”. I coś w tym rzeczywiście jest. Ciepłe okłady to bezpieczniejszy wybór w przypadku ataku rwy kulszowej, który w dodatku może przynieść naprawdę dobre efekty w początkowej fazie tej przypadłości.
Nie ma w tym żadnej magii: ciepło powoduje rozluźnienie mięśni, w tym przykręgosłupowych, co niweluje ucisk na korzenie nerwu kulszowego.
Pamiętajmy natomiast, aby nie przesadzać z temperaturą okładu – zwłaszcza stosując termofor. Woda nie powinna być wrząca, ponieważ może to nawet skutkować poparzeniami.
Same okłady nie wystarczą
Nawet jeśli okład początkowo przyniesie ulgę, to trudno tutaj mówić o skutecznej metodzie leczenia. Atak rwy kulszowej może trwać wiele dni, a jego przetrwanie często wymaga sięgnięcia po środki przeciwbólowe.
W zależności od stopnia bólu wystarczające może być zastosowanie leków na bazie ibuprofenu lub ketoprofenu, ewentualnie naproksenu. Nieskuteczny w przypadku rwy jest natomiast paracetamol. Radzimy również sięgnąć po leki przeciwbólowe w formie żelu, do stosowania miejscowego – działają o wiele szybciej.
Jeśli natomiast pomimo przyjmowania leków ból nie mija, a do tego pojawiają się niepokojące objawy neurologiczne (mrowienie, utrata czucia w kończynie, nietrzymanie moczu), to należy pilnie zgłosić się do lekarza.
Najgorsze minęło? Nie daj się zwieść i nie rezygnuj z rehabilitacji
Jeśli okłady na rwę kulszową wspierane środkami przeciwbólowymi przyniosły skutek i rzeczywiście po kilku dniach czujesz się już znacznie lepiej, to nie zapeszaj. Rwa nigdy nie pojawia się bez przyczyny i coś musiało wywołać atak.
W większości przypadków rwa kulszowa jest konsekwencją dyskopatii, czyli patologii w odcinku lędźwiowym kręgosłupa spowodowanej uciskiem krążka międzykręgowego na korzenie nerwu kulszowego. Dopóki ta patologia nie zostanie usunięta, dopóty będziesz odczuwać ból i męczyć się z ograniczoną ruchomością.
Dlatego pamiętaj, aby nie lekceważyć rwy kulszowej i nie zakładać, że skoro najgorszy ból minął, to problem jest rozwiązany. Gdy tylko będziesz w stanie podnieść się z łóżka od razu udaj się na konsultację do polecanego gabinetu specjalizującego się w rehabilitacji rwy kulszowej.
Szczególnie dobre efekty przynosi rehabilitacja amerykańską metodą ARP, czyli połączeniem stymulacji głębokich struktur organizmu (w tym przypadku mięśni przykręgosłupowych oraz innych tkanek miękkich okalających odcinek lędźwiowy kręgosłupa) z fizykoterapią. Pozwala to znacznie przyspieszyć okres rekonwalescencji i tym samym szybciej wrócić do normalnej aktywności, pracy i uprawiania sportu.
Z profesjonalnej rehabilitacji rwy kulszowej metodą ARP skorzystasz w gabinecie Rehabilitacji ARPwave w Warszawie lub Konstancinie. To najlepszy sposób na przyspieszenie powrotu do pełnej sprawności oraz zmniejszenie ryzyka ponownego ataku rwy kulszowej.